Demokraci pokonują Trumpa w Mar-a-Lago. Przejmą Kongres? — Hor1zon

Demokraci zwyciężają w mateczniku Trumpa, ale sondaże z marca nadal nie dają im pewności na zwycięstwo w listopadowych wyborach „midterm”.
Według najnowszych sondaży na pół roku przed wyborami zaplanowanymi na 3 listopada, Partia Demokratyczna utrzymuje stabilną, choć kruchą przewagę w ogólnokrajowym głosowaniu do Kongresu.
Analiza dziesięciu marcowych sondaży potwierdza, że Demokraci wygrywają w każdym zestawieniu, przy czym margines zwycięstwa waha się od 1-8 punktów proc.
Ipsos (40 proc. Demokraci vs 38 proc. Republikanie) oraz YouGov/The Economist (45 proc. Demokraci vs 42 proc. Republikanie) wskazują na tendencję stabilizującą demokratyczną przewagę na poziomie 2–3 proc.
To typowy dla kampanii toczącej się wokół wyborów „midterm” wzrost notowań partii opozycyjnej wobec urzędującej administracji.
Według doniesień CNN, Demokratka Emily Gregory odniosła zwycięstwo, przejmując mandat w 87. okręgu stanowym na Florydzie. To obszar tradycyjnie uznawany za bastion Republikanów, obejmujący m.in. rezydencję Mar-a-Lago Donalda Trumpa.
Gregory, będąca przedsiębiorczynią i żoną wojskowego, pokonała popieranego przez Donalda Trumpa Jona Maplesa w okręgu, w którym jeszcze w 2024 roku Republikanie utrzymywali 19 proc. przewagą nad kandydatem Demokratów, a sam Trump wygrał tam różnicą 11 proc.
Wynik Gregory jest interpretowany jako kontynuacja serii sukcesów Demokratów w wyborach uzupełniających na początku 2026 roku (m.in. w Arkansas, New Hampshire i Teksasie).
Ipsos (40 proc. Demokraci vs 38 proc. Republikanie) oraz YouGov/The Economist (45 proc. Demokraci vs 42 proc. Republikanie) wskazują na tendencję stabilizującą demokratyczną przewagę na poziomie 2–3 proc.
Według doniesień CNN, Demokratka Emily Gregory odniosła zwycięstwo, przejmując mandat w 87. okręgu stanowym na Florydzie. To obszar tradycyjnie uznawany za bastion Republikanów, obejmujący m.in. rezydencję Mar-a-Lago Donalda Trumpa.
Gregory, będąca przedsiębiorczynią i żoną wojskowego, pokonała popieranego przez Donalda Trumpa Jona Maplesa w okręgu, w którym jeszcze w 2024 roku Republikanie utrzymywali 19 proc. przewagą nad kandydatem Demokratów, a sam Trump wygrał tam różnicą 11 proc.
Utrata kontroli nad Izbą Reprezentantów odebrałaby prezydentowi Trumpowi pełną kontrolę nad budżetem, zmuszając go do rządzenia głównie za pomocą dekretów wykonawczych, które są łatwiejsze do zaskarżenia i uchylenia.
Wynik Gregory jest interpretowany jako kontynuacja serii sukcesów Demokratów w wyborach uzupełniających na początku 2026 roku (m.in. w Arkansas, New Hampshire i Teksasie).
Sukces Gregory przypisuje się skoncentrowaniu kampanii na kwestiach gospodarczych i kosztach życia takich jak ceny paliw, co pozwoliło dotrzeć do wyborców mimo silnego utożsamienia regionu z liderem Republikanów. Wojna w Zatoce Perskiej może jeszcze bardziej wzmocnić ten kierunek kampanijny. Tym bardziej, że Donald Trump zdobył władzę podkreślając hasła izolacjonistyczne i antywojenne. Obecna kampania w Iranie ma rekordowo niskie poparcie społeczne (tylko 37 proc. Amerykanów popiera działania wojenne).
Zwycięstwo Gregory nie przesądza jeszcze o zwycięstwie Demokratów w „midterm”. Średnie sondażowe pokazują na razie ich niewielką przewagę. Z perspektywy wizerunkowej to jednak duży, wręcz symboliczny, problem dla Partii Republikańskiej.
Utrata kontroli nad Izbą Reprezentantów odebrałaby prezydentowi Trumpowi pełną kontrolę nad budżetem, zmuszając go do rządzenia głównie za pomocą dekretów wykonawczych, które są łatwiejsze do zaskarżenia i uchylenia. Przejęcie komisji kongresowych przez opozycję uruchomiłoby także mechanizmy nadzorcze oraz prawo do wezwań pod przysięgą, co mogłoby sparaliżować pracę departamentów rządowych licznymi dochodzeniami.