Emerytury artystów: niezbędne dopłaty czy polityczna marchewka?

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, co oficjalnie zamyka etap prac rządowych i otwiera ścieżkę parlamentarną. Będzie to ścieżka wyboista - kwestia państwowych dopłat do emerytur artystów rozpaliła do czerwoności krajową debatę polityczną.
Sektor w liczbach
Dane statystyczne, na których oparto projekt, pokazują trudną sytuację ekonomiczną w polskiej kulturze:
Główne założenia projektu
Kryterium dochodowe: Dopłaty mają objąć wyłącznie osoby nieprowadzące działalności gospodarczej, których średni miesięczny przychód z ostatnich 3 lat nie przekracza 125% minimalnego wynagrodzenia. W 2026 roku próg wejścia do systemu wyniesie 6337,50 zł brutto.
Mechanizm wsparcia: Państwo nie wypłaci pieniędzy bezpośrednio twórcom. Środki trafią na konto ZUS ubezpieczonego, uzupełniając składki do poziomu najniższej krajowej. Ma to zagwarantować prawo do minimalnej emerytury (obecnie 1978,49 zł brutto).
Nowa biurokracja: Centrum Edukacji Artystycznej zostanie przekształcone w Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej (CEPA). Wnioski o nadanie statusu artysty oceniać będzie 155-osobowa Komisja Opiniująca. Koszt stały nowego urzędu to 10,4 mln zł rocznie. Projekt dopuszcza też możliwość wstecznego opłacenia składek za lata 2021–2025.
Polityczny stan gry
Proponowane przepisy wywołały polityczny spór. Środowisko artystyczne to grupa zawodowa tradycyjnie powiązana z obozem liberalnym, która w przytłaczającej większości nie głosuje na Prawo i Sprawiedliwość.
Co dalej
Projekt trafia pod debaty w Sejmie, gdzie czeka go burzliwa przeprawa. Ustawa zakłada likwidację dotychczasowej Komisji ds. Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców. Z powodu masowych odwołań od decyzji urzędniczych o statusie artysty, rząd oficjalnie prognozuje skokowy wzrost liczby procesów przed sądami administracyjnymi.