Hantawirus. Dlaczego nie będzie nowym COVID-em?

Przypadek luksusowego wycieczkowca MV Hondius to poważny incydent epidemiologiczny, ale nie powód do paniki i obaw o powtórkę epidemii COVID. Przypomina jednak, że powrotu do urlopowej beztroski może już nie być, zwłaszcza podczas wypoczynku w kosmopolitycznym towarzystwie.
Dlaczego to ma znaczenie
Historia brzmi znajomo: statek z pasażerami z wielu krajów, niechęć portów do jego przyjęcia, izolacja i groźny wirus. Ale porównanie z COVID-19 nie jest takie oczywiste. Andes hantavirus może przenosić się między ludźmi, jednak dzieje się to zwykle przy bliskim, długotrwałym kontakcie. Dlatego podczas trzytygodniowego rejsu pływającego pod holenderską banderą statku nie doszło do masowego zakażenia.
Stan gry
Na pokładzie luksusowego MV Hondius podróżowało 147 pasażerów i członków załogi. Statek dopłynął do portu Granadilla na Teneryfie po tym, jak Wyspy Zielonego Przylądka (na które zmierzał) nie zgodziły się na zejście pasażerów na ląd. W Hiszpanii rozpoczęto kontrolowaną ewakuację: część państw, m.in. Wielka Brytania, USA, Francja, Australia i Holandia, wysłała po swoich obywateli samoloty. Wśród osób powiązanych z rejsem odnotowano 8 przypadków zakażenia: 6 potwierdzonych i 2 prawdopodobne. Zmarły 3 osoby. Robocza hipoteza zakłada, że pierwsze zakażenie mogło nastąpić w Argentynie lub Chile, a kolejne już na pokładzie, w warunkach bliskiego kontaktu.
Co to za wirus
Hantawirusy to grupa wirusów przenoszonych przeważnie przez zakażone gryzonie - przez kontakt z ich wydzielinami. Nie są nowe i występują endemicznie w różnych regionach świata. W przypadku MV Hondius chodzi o wirus Andes, obecny głównie w Ameryce Południowej, który może wywoływać ciężką chorobę płucną, a u części pacjentów szybko prowadzić do niewydolności oddechowej. Ten przypadek nie oznacza jednak globalnej fali zachorowań: według komunikatów WHO i ECDC z 11 maja 2026 r. doszło do zakażeń związanych z jednym rejsem, nie ma mowy o wielu ogniskach w różnych miejscach.
W liczbach
Co dalej
Trwa ustalanie, kto miał bliski kontakt z zakażonymi, a WHO zaleciło 42 dni kwarantanny dla osób powiązanych z rejsem. Dla rosnącej szybciej niż rynek branży luksusowych rejsów to kłopotliwy sygnał: po doświadczeniach pandemii każdy incydent epidemiologiczny natychmiast trafia pod lupę służb sanitarnych i mediów, a także powoduje globalną panikę. Same zapewnienia o bezpieczeństwie nie wystarczą - operatorzy muszą mieć przećwiczony scenariusz działania: od izolacji chorych, przez współpracę z portami, po ewakuację i transparentną komunikację z klientami.