Kim jest Maciej Berek? Prawa ręka Tuska w TK - Hor1zon

Nie wygrywał wyborów, nie kierował partią i unikał pierwszego planu. Mimo to przez lata miał wpływ na to, jakie przepisy trafiają na rządowy stół. Teraz Maciej Berek, najbliższy współpracownik Donalda Tuska, znalazł się w centrum sporu o Trybunał Konstytucyjny.
Dlaczego to ważne: Jego historia pokazuje rzadki przykład specjalisty o mocnym etosie eksperckim i urzędniczym, który zyskuje dużą polityczną siłę. Jednocześnie nominacja do TK stawia pytanie, która sfera w życiu zawodowym Macieja Berka zacznie dominować.
Berek: człowiek od mechanizmu funkcjonowania państwa
Berek urodził się w 1972 r. w Gdańsku. Jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Gdańskim, radcą prawnym i doktorem nauk prawnych. Wykłada prawo konstytucyjne na Uniwersytecie Warszawskim. Administrację poznał od środka: pracował w Kancelarii Senatu i Najwyższej Izbie Kontroli.
W 1997 r. trafił do Senatu po odpowiedzi na ogłoszenie o pracę. W tym samym okresie współpracował z Tuskiem, wówczas wicemarszałkiem izby, m.in. przy projektach dotyczących samorządu. Znajomość przetrwała zmiany władzy.
W 2005 r. bez powodzenia kandydował do Sejmu z list PO jako bezpartyjny. Po 2015 r. rozwijał karierę akademicką i pracował m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
Skąd bliskość Berka i Tuska? Przez osiem lat, od 2007 do 2015 r., Berek kierował Rządowym Centrum Legislacji, a od 2008 r. był również sekretarzem Rady Ministrów. Pilnował więc nie tylko treści projektów, ale i drogi, jaką przechodziły przez rząd. W grudniu 2023 r. wrócił do gabinetu Tuska jako szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.
Po rekonstrukcji w 2025 r. nadzorował wdrażanie polityki rządu. Sprawdzał wykonanie zobowiązań resortów; zajmował się deregulacją. Jego wpływ nie wynikał z medialnej popularności, lecz z możliwości uzgadniania priorytetów i egzekwowania decyzji. Premier nazywał go swoją prawą ręką. Był oceniany jako bardzo sprawczy, a w KO określa się go jako „twardego zawodnika”.
Co go wyróżnia: Współpracownicy opisują Berka jako skrupulatnego prawnika, wymagającego wobec podwładnych. Ceni argumenty i znajomość szczegółów. W rządzie pełnił rolę koordynatora i integratora, przełamując silosowość systemu władzy.
Berek: z rządu do Trybunału Konstytucyjnego
Punkt zapalny: We wrześniu 2026 r. Sejm wybrał go do TK 226 głosami. Prawnicy i organizacje społeczne wskazywali, że przejście wprost z rządu do Trybunału może podważać obietnicę odpolitycznienia instytucji.
Opozycja kwestionowała również spełnienie wymogów dotyczących praktyki prawniczej. Berek przedstawił zaświadczenie samorządu radców prawnych, mające potwierdzać wykonywanie zawodu. Spór nie zatrzymał wyboru.
Co dzieje się teraz: Ponieważ prezydent Karol Nawrocki nie przyjął od niego ślubowania, Berek złożył je w Sejmie. Prezydent nie uznaje go za sędziego TK. Koalicja powołuje się na opinię Komisji Weneckiej dopuszczającą inną formę ślubowania, gdy głowa państwa bez uzasadnienia blokuje procedurę. Po wejściu Berka do siedziby Trybunału prezes Bogdan Święczkowski odmówił mu dostępu do pomieszczeń sędziowskich.
Co dalej: Dla rządu Berek może być ważną postacią w próbie przełamania impasu i zmiany układu sił w TK. Nie ma jednak gwarancji, że jego organizacyjne doświadczenie wystarczy do rozwiązania konfliktu o legalność i władzę w instytucji.