NFZ może potrzebować nawet 240 mld zł. Media sugerują zmianę ministra

Według Federacji Przedsiębiorców Polskich w 2026 r. NFZ może potrzebować nawet 240 mld zł, co znacznie przekracza obecne plany budżetowe. Tymczasem 1 lipca ruszają podwyżki w ochronie zdrowia.
W 2023 roku rząd dołożył do kasy Funduszu 200 mln zł, w 2024 roku dotacja z budżetu państwa sięgnęła już 15 mld zł a w ubiegłym roku uległa podwojeniu i wyniosła 26 mld zł. Wydatki na ochronę zdrowia rosną szybciej niż liczba świadczeń, a koszt pojedynczego świadczenia wzrósł o 137 proc. w ciągu 9 lat. Jednocześnie w żadnej z opcji politycznych nie ma dziś woli, by zwiększyć składkę zdrowotną.
Ministerstwo Zdrowia jest obecnie zarządzane przez Jolantę Sobierańską – Grendę. To menadżerka z doświadczeniem w restrukturyzacji szpitali. Grenda zastąpiła Izabelę Leszczynę podczas ubiegłorocznej rekonstrukcji rządu i otrzymała osobiste poparcie premiera Donalda Tuska. Jednym z najważniejszych postulatów nowej minister zdrowia stało się odpolitycznienie resortu i przekazanie go w ręce fachowców. W efekcie doszło do wymiany wiceministrów, których do ministerstwa oddelegowali członkowie koalicji rządzącej.
Sobierańska – Grenda musiała odłożyć inne sprawy na bok i zająć się przede wszystkim trudną sytuacją finansową sektora ochrony zdrowia. Ministerstwo zdecydowało się m.in. na redukcję liczby oddziałów szpitalnych (rozporządzenie z 23 stycznia br.) i próbę ograniczenia zarobków lekarzy. Obie inicjatywy miały przynieść oszczędności. Tzw. ustawa kominowa dla ochrony zdrowia prawdopodobnie nie dojdzie jednak do skutku.
Tymczasem od 1 lipca będą wypłacane podwyżki dla lekarzy, pielęgniarek, położnych, ratowników medycznych, fizjoterapeutów, farmaceutów czy personalu pomocniczego. W przypadku lekarzy i lekarzy dentystów będzie to wzrost o 1 046,67 zł. Ministerstwo Zdrowia planowało wcześniej przesunięcie corocznej waloryzacji pensji medyków na styczeń 2027 roku oraz oparcie podwyżek na wzroście płac w sferze budżetowej.