No to weekend: Pięć krajów, które właśnie tracą status „sekretu podróżników”

Jeszcze dają poczucie odkrycia, ale już widać w nich symptomy przeciążenia: wzrastające ceny, zanik małych pensjonatów, protesty społeczne przeciw turystyfikacji. Nie chodzi już tylko o Wenecję, Barcelonę czy Santorini. Tłumy przenoszą się w miejsca, które jeszcze niedawno uchodziły za alternatywę dla masowych kierunków.
W zaledwie cztery lata przestała być „bałkańskim odkryciem: liczba turystów odwiedzających ten piękny kraj podwoiła się od 2021 roku, sięgając 11 mln w 2025. Już w ubiegłym roku w sezonie port lotniczy w Tiranie przyjmował loty z 83 kierunków (27 linii z 25 krajów). W polskiej turystyce zorganizowanej Albania jest już kierunkiem katalogowym, choć nie hegemonem: według Polskiej Izby Turystycznej miała 1,8 proc. udziału w sprzedaży ubiegłorocznej oferty. Polaków przyciąga rajską riwierą, niepowtarzalnymi kanionami i górską północą, przy czym turystyczny boom wciąż jeszcze nie przekłada się na ceny. Albańskie media pisały niedawno o spadku cen noclegów w Sarandzie i Ksamilu o 10–25 proc., a we Wlorze i Himarze nawet do 50 proc., co sugeruje przeinwestowanie części wybrzeża. To może być ostatni dzwonek na ekonomiczny urlop w Albanii, ale też odwiedzenie miejsc nieskażonych deweloperką. Politycznym symbolem przemian zachodzących nad Adriatykiem stały się protesty mieszkańców przeciw luksusowym inwestycjom, w tym projektowi kurortu, w który zaangażowany jest Jared Kushner — zięć Donald Trumpa („Flamingo Revolution”).
Kolejnym sposobem na ominięcie drożejącej i zjeżdżonej przez Polaków wzdłuż i wszerz Chorwacji stała się dwa lata temu Czarnogóra. Przy populacji liczącej 600 tys. osób rosnący ruch turystyczny staje się nie do ukrycia, co daje się we znaki np. na maleńkim lotnisku w Podgoricy. Miejscowości takie, jak Žabljak przeżywają obecnie niekontrolowaną rozbudowę w zakresie obiektów noclegowych, wiele inwestycji infrastrukturalnych trafiło w ręce chińskich firm, o czym z obawą mówią sami mieszkańcy. Najbardziej przeciążony jest jednak figurujący na liście UNESCO Kotor, którego wąskie uliczki wypełniają potoki turystów płynących z górujących nad wybrzeżem wycieczkowców. Statystyki mówią o 20-procentowym wzroście cen nieruchomości w kurortach przyciągających inwestorów.
Polacy coraz chętniej odwiedzają Czarnogórę – w ubiegłym roku ten kierunek wybrało 86,6 tys. polskich turystów. Do wjazdu potrzebny jest paszport, ale obowiązującą walutą jest euro. W kwietniu instytucje unijne rozpoczęły wprawdzie prace nad traktatem akcesyjnym dla tego młodego kraju, ale wyzwaniami pozostają niezależność sądownictwa, korupcja, przestępczość zorganizowana i odporność instytucji na wpływy polityczne.
Sri Lanka wróciła na turystyczną mapę po bankructwie państwa z 2022 roku szybciej niż wielu zakładało: w 2025 roku przyjęła rekordowe 2,36 mln turystów, a w 2026 roku celuje w 3 mln. To rynek, który nie tylko się odbudowuje, ale aktywnie zabiega o popyt - od maja tego roku turyści z 40 państw mogą korzystać z bezpłatnej 30-dniowej wizy.
Polska także znalazła się na radarze Kolombo: w 2025 roku wyspę odwiedziło 44 989 Polaków, którzy odpoczywali na rajskich plażach południa, zwiedzali kolonialne miasteczka czy podróżowali kultowym pociągiem Ella – Kendy.
Rozwój siatki połączeń z hubami przesiadkowymi na Bliskim Wschodzie czyni ten kierunek niezwykle dostępnym (przesiadka w Abu Dhabi czy Stambule), jednak pozostaje on ryzykowny ze względu na zmiany klimatu. Pod koniec 2025 roku cyklon Ditwah wywołał na wyspie powodzie i lawiny błotne, w których zginęło kilkaset osób, uszkodził m.in. infrastrukturę kolejową na najpopularniejszych szlakach turystycznych. Władze kraju zapewniają, że szkody udało się już naprawić i kuszą nadzwyczajną gościnnością.
Wietnam przestaje być spokojniejszą alternatywą dla Tajlandii, a wręcz powoli się do niej upodabnia. Szczyt turystyfikacji osiąga chociażby Phu Quoc, która z dziewiczej wyspy staje się pływającym kurortem z kasynami, parkami rozrywki i resortami – w ciągu 18 miesięcy ma tam powstać 15 5-gwiazdkowych hoteli z ok. 6,5 tysiącem pokoi. Wietnam przeżywa przy tym nalot przyjezdnych z Rosji, którzy – z racji ograniczeń w przemieszczaniu się – koncentrują swe turystyczne zainteresowanie na kilku egzotycznych krajach, do których mają nieskrępowany dostęp. W 2025 roku Wietnam odwiedziło 689,7 tys. turystów z Rosji, prawie trzy razy więcej niż rok wcześniej, a sama prowincja Khanh Hoa, obejmująca Nha Trang i Cam Ranh połowę z tej liczby stając się rosyjską enklawą.
Niemiej kraj wciąż ma do zaoferowania wiele niezapomnianych przeżyć i niepodrabialny azjatycki klimat ulicy. Zatoka Ha Long, Hoi An, delta Mekongu, kolonialna architektura Sajgonu działają, jak magnes, przez co tegoroczne przewidywania wycelowane są w 25 mln turystów zagranicznych. Z perspektywy Europejczyka na miejscu jest absurdalnie tanio – noclegi, wyżywienie i krajowe połączenia lotnicze pozwalają poznać wszystkie atuty Wietnamu.
Dziś oczy kibiców całego świata zwrócone są ku Kandzie, Meksykowi i USA, ale za cztery lata piłkarze i kibice zjadą do Maroka, które wraz z Hiszpanią i Portugalią będą gospodarzem kolejnego mundialu. Planowane w związku z tym inwestycje mogą nieodwracalnie zmienić oblicze tego tajemniczego kraju, dlatego warto rozważyć tam urlop już teraz, wybierając loty do Marrakeszu, Agadiru, Tangeru czy Fezu. Hammamy, pustynia czy surfing to największe marokańskie atrakcje, dla kontrastu na mundial pod Cassablanką ma powstać gigastadion na 115 tys widzów!
Z drugiej strony impreza generuje inwestycje infrastrukturalne, które zdecydowanie polepszą możliwości przemieszczania się po kraju. Poza inwestycjami w lotniska, Maroko chce rozbudować kolej dużych prędkości do Marrakeszu i Agadiru oraz zwiększyć zasięg sieci kolejowej do 43 miast i dać dostęp do niej 87 proc. populacji. To większa dostępność, ale i presja na ceny noclegów (w największych miastach i tak już relatywnie wysokie) oraz ograniczone zasoby wody.