Podatek cyfrowy ważny dla budżetu, Lewicy i Amerykanów

Ministerstwo Cyfryzacji skierowało do konsultacji projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym, który ma przynieść budżetowi państwa blisko 32 mld zł w ciągu dekady.
Resort cyfryzacji oficjalnie skierował do konsultacji projekt ustawy o tzw. podatku rekompensującym. Regulacja zakłada nałożenie 3 proc. daniny od przychodów gigantów cyfrowych czerpanych z polskiego rynku.
Inicjatywa może spowodować opór amerykańskiego rządu, który wielokrotnie ostrzegał przez taką decyzją polską administrację. Niewykluczone, że Amerykanie będą naciskać w tej sprawie na prezydenta Karola Nawrockiego, który utrzymuje bliskie relacje z Donaldem Trumpem.
Amerykańska administracja od lat traktuje lokalne podatki cyfrowe jako bezpośrednie uderzenie w interesy gospodarcze Stanów Zjednoczonych oraz próbę dyskryminacji flagowych spółek z Doliny Krzemowej.
Forsowanie tzw. podatku cyfrowego przez resort cyfryzacji nie jest wyłącznie zabiegiem fiskalnym (co oczywiście ma olbrzymie znaczenie wobec pogłębiającego się deficytu) to przemyślana strategia polityczna Nowej Lewicy mająca na celu odbudowę własnych notowań politycznych i narzucenie własnych tematów wewnątrz koalicji.
Projekt znajduje się obecnie w fazie 60-dniowych konsultacji publicznych i międzyresortowych. Aby ustawa weszła w życie z dniem 1 stycznia 2027 r., cały proces legislacyjny w parlamencie oraz decyzja prezydenta muszą zakończyć się do listopada. Najbliższe miesiące pokażą, czy Lewicy uda się utrzymać inicjatywę polityczną i przekonać partnerów w koalicji do przyjęcia ustawy w obliczu narastającej presji ze strony Białego Domu.