Rekordowe ceny paliw zmuszają rząd do działania. Na stole są trzy opcj

Rekordowe ceny paliw zmuszają rząd do działania. Na stole są trzy opcj

Szybko rosnące ceny paliw stają się realnym problemem politycznym. Tym bardziej, że zbliżają się święta wielkanocne i Polacy ruszą samochodami w Polskę, by odwiedzić bliskich. Rząd ma na stole trzy opcje, a jedna z nich dotyczy PKN Orlen.

Według analityków Banku Pekao zamknięcie Cieśniny Ormuz przez miesiąc winduje cenę baryłki ropy Brent do 105 USD (obecnie 97 USD). Przez dwa miesiące - do prawie 140 USD.

Cena ropy pozostaje jednym z najważniejszych czynników kształtujących ceny paliw. Drugi istotny parametr to kurs zł do dolara (produkty naftowe kupuje się w amerykańskiej walucie). On również jest niekorzystny dla Polski – dolar w ciągu miesiąca umocnił się o 3 proc.

Mniej oczywiste kwestie to również ceny na giełdach (1/3 paliw jest do Polski importowana) oraz dyspozycyjność mocy rafineryjnych (tu czynnikiem negatywnym są irańskie ataki na instalacje w krajach Zatoki Perskiej).

Obecnie wzrosty cen paliw są w Polsce rekordowe. Benzyna EU95 kosztuje 6,90 zł za litra, a olej napędowy 7,84 zł za litr.

Jak wynika z badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski: blisko 70 proc. obywateli chce, żeby rząd aktywnie ingerował w ceny paliw, aby ulżyć portfelom kierowców. Pomysłu tego nie popiera tylko niecałe 20 proc.

Nie dziwią zatem przecieki medialne informujące o naradach rządu wspólnie z PKN Orlen, które de facto pełni kluczową rolę na krajowym rynku. Gabinet Donalda Tuska ma kilka opcji na stole, ale tylko teoretycznie. Pierwszym rozważanym rozwiązaniem jest uwolnienie rezerw paliwowych. Taka możliwość istnieje, ale jest możliwa jedynie w przypadku braków paliwa na rynku. Obecnie nie mamy do czynienia z taką sytuacją. Druga opcja to obniżenie podatków. W przypadku benzyny bezołowiowej 95 koszt zakupu ropy i rafinacji to 44 proc., akcyza stanowi 24 proc., VAT - 19 proc., marża detaliczna to 8 proc., opłata paliwowa to 3 proc., a opłata emisyjna - 1 proc. Pole do popisu więc jest, ale przy tak napiętej sytuacji budżetowej trudno wyobrazić sobie zgodę Ministerstwa Finansów na takie działanie.

Najbardziej prawdopodobne wydaje się wykorzystanie Orlenu do niwelowania podwyżek cen paliw. Rząd może oczywiście jako główny akcjonariusz koncernu naciskać nieoficjalnie na obniżenie marży, ale byłoby to ryzykowne politycznie (o takie działania w czasie, gdy był prezesem oskarża się Daniela Obajtka). Bardziej akceptowalne wydaje się nałożenie na Orlen podatku od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax). Wynik netto Grupy Orlen w 2025 r. osiągnął wartość 11 mld 248 mln zł i był wyższy o 8 mld 572 mln zł od wyniku osiągniętego rok wcześniej. Dobra kondycja finansowa koncernu może więc stanowić najprostszy sposób na znalezienie środków niwelujących wzrosty cen paliw.