Rosnące bezrobocie politycznym gambitem 2027 r.? — Hor1zon

Jak podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w lutym 2026 r. szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6,1 proc. To dziewiąty miesiąc z rzędu z wzrostem w tym zakresie. Jednocześnie zwiększa się ilość materiałów prasowych o zwolnieniach grupowych. Czy temat ma potencjał polityczny?
Bezrobocie zaczęło trwale rosnąć w maju 2025 r. co stanowi potencjalne paliwo dla politycznych narracji. Jednak de facto od tego momentu do lutego br. stopa bezrobocia wzrosła o 1,1 pkt proc., a bezrobotnych przybyło 173,4 tys.
Warto zwrócić uwagę, że najwyższe bezrobocie (12,7 proc.) dotyka osoby do 25 roku życia. To grupa o malejącym znaczeniu politycznym ze względu na katastrofę demograficzną, ale z drugiej strony nadal istotna. W ostatnich wyborach parlamentarnych to m.in. młodzi byli jednym z czynników zwycięstwa obozu liberalnego.
Tak naprawdę bezrobocie w Polsce pozostaje jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Jednak w kontekście percepcji politycznej nie ma to dużego znaczenia. U wyborców liczy się przede wszystkim „feeling”. Tymczasem media działają w obszarze pracowniczym niezwykle polaryzująco. Mamy do czynienia z dużą liczbą publikacji dotyczących zwolnień grupowych.
Tak naprawdę bezrobocie w Polsce pozostaje jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Jednak w kontekście percepcji politycznej nie ma to dużego znaczenia.
Tymczasem w 2025 roku objęły one 29,5 tys. pracowników. To co prawda więcej niż rok wcześniej, gdy pracę straciło 27 tys. osób, ale za lwią ich część odpowiadają dwie spółki.
Chodzi o PKP Cargo, które w 2025 r. zwolniło 450 pracowników i Pocztę Polską, która w 2025 r. zredukowała 8,5 tys. etatów. Tego jednak większość Polaków może nie odnotować.
Z perspektywy politycznej istotne jest także to, że większość zwolnień grupowych nie objęło województw stanowiących mateczniki PiS. Najwięcej wyborców traciło pracę na Mazowszu w Małopolsce i na Śląsku.