Zmiany w PIT i kwocie wolnej. Rząd szykuje rewolucję - Hor1zon

Rząd chce zmienić rozliczanie PIT za 2027 r. Rozważana jest nowa, pośrednia stawka podatku. Na stole są różne warianty, m.in. około 22 albo 24 proc. Jednocześnie coraz mniej prawdopodobne jest podwojenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.
Dlaczego to ważne: obecnie 12 proc. podatku płaci się do 120 tys. zł rocznego dochodu. Od nadwyżki ponad tę kwotę stawka wynosi 32 proc. Nie oznacza to więc, że po przekroczeniu progu cały dochód jest opodatkowany stawką 32 proc. Mimo to różnica między 12 a 32 proc. jest duża, a próg 120 tys. zł nie zmienił się od 2022 r. W 2025 r. przekroczyło go już ponad 2,4 mln osób.
Co może się zmienić: jeden z rozważanych przez rząd wariantów zakłada stawkę 22 proc. dla dochodów między 120 a 160 tys. zł. Dopiero powyżej 160 tys. zł obowiązywałoby 32 proc. Inny scenariusz mówi o stawce około 24 proc., która mogłaby działać np. do 150 tys. zł. Ostatecznych decyzji jeszcze nie ma.
Kto zyska: przede wszystkim osoby, które już dziś przekraczają drugi próg. Przy wariancie 22 proc. korzyść byłaby niewielka dla osób znajdujących się tuż ponad granicą 120 tys. zł, ale rosłaby wraz z dochodem. Przy pensji 12 tys. zł brutto miesięcznie byłoby to około 126 zł rocznie, przy 14 tys. zł około 2,2 tys. zł, a przy 16 tys. zł - 4 tys. zł rocznie.
Wariant z 24-proc. stawką byłby mniej korzystny. Jeśli obejmowałby dochody od 120 do 150 tys. zł, maksymalny zysk wyniósłby około 2400 zł rocznie. Według innych wyliczeń zastąpienie 32 proc. stawką 24 proc. dawałoby około 754 zł korzyści na każde 10 tys. zł brutto objęte nową stawką.
Największy problem to pieniądze: podniesienie kwoty wolnej z 30 do 60 tys. zł było jedną z wyborczych obietnic KO z 2023 r. Ministerstwo Finansów szacuje jednak, że w 2027 r. kosztowałoby to budżet 58,6 mld zł. Dla porównania, podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł oznaczałoby koszt około 9–11 mld zł, a wariant ze stawką 22 proc. około 5–6,5 mld zł.
Polityczny kontekst: rok 2027 będzie rokiem wyborów parlamentarnych, jeśli obecna kadencja nie zostanie wcześniej skrócona. To sprawia, że zmiany w PIT będą miały nie tylko znaczenie dla portfeli podatników. Staną się również częścią przedwyborczej rywalizacji o klasę średnią.
Widać to już w sporze wewnątrz koalicji. Polska 2050 proponowała podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł, a Lewica opowiada się za bardziej progresywnym systemem z dodatkowymi stawkami. W rozmowach pojawiają się także zmiany dotyczące ryczałtu dla przedsiębiorców.
Co dalej: czasu na decyzję nie ma dużo. Minister finansów ma do końca sierpnia przedstawić projekt budżetu na 2027 r., a do końca września dokument powinien trafić do Sejmu. To właśnie w budżecie trzeba będzie uwzględnić koszt zmian podatkowych.
Najbardziej prawdopodobny kierunek jest więc prosty: zamiast kosztownej podwyżki kwoty wolnej rząd może wybrać tańszą zmianę, która da ulgę części osób wpadających dziś w 32-proc. PIT. A ponieważ stanie się to tuż przed wyborami, podatki będą jednocześnie jednym z ważnych elementów politycznej walki o wyborców.