Czy światu zabraknie paliwa? Globalny kryzys - Hor1zon

Światowy rynek paliwowy zmierza w stronę poważnych turbulencji. Równoległe konflikty na Bliskim Wschodzie i w Europie Wschodniej drastycznie ograniczyły globalną podaż paliw. Zablokowane morskie szlaki transportowe oraz zniszczenia infrastruktury rafineryjnej stworzyły deficyt, którego nie pokrywa nawet rekordowa produkcja w USA. Sytuację pogarsza fakt, że rezerwy strategiczne i komercyjne osiągnęły krytycznie niskie poziomy.
Dlaczego to ma znaczenie
System paliwowy działa obecnie bez bufora bezpieczeństwa. Każda nowa awaria rafinerii, katastrofa naturalna czy eskalacja działań wojennych wywoła natychmiastowy skok cen na świecie.
Kryzys u producentów: W dziesiątkach rosyjskich regionów wprowadzono ograniczenia sprzedaży benzyny, a w kolejkach stoi około 50 mln obywateli. Brak paliw zmusił władze do limitowania tankowania nawet dla własnego wojska.
Presja cenowa: Od początku roku ceny benzyny w Rosji wzrosły o 18,3%, a diesla o 20,2%. Z kolei w USA hurtowe kontrakty na olej napędowy podrożały w tym miesiącu o 26%, śrubując marże rafineryjne do rekordowych poziomów.
Anatomia globalnego deficytu
Złudzenie stabilności rynku opiera się na pracy instalacji naftowych na skraju wydajności. Tymczasem przybywa nowych wyzwań, które mogą "wywrócić stolik".
W liczbach
Między wierszami
Amerykański eksport paliw bije rekordy, ale zdaniem analityków nie rozwiąże to globalnych problemów podażowych. Mimo że USA produkują dziennie 9,7 mln b/d benzyny i 5,3 mln b/d destylatów, wyczerpanie rezerw i niemożliwość ich odbudowy uniemożliwia reagowanie na nowe wstrząsy rynkowe.
Co dalej
Ograniczona podaż i wyczerpujące się rezerwy sprawiają, że rynek paliwowy wchodzi w okres ekstremalnej wrażliwości. Amerykańska Rezerwa Strategiczna spadła do 311 mln baryłek, zbliżając się do technologicznego progu 180–200 mln baryłek, poniżej którego dalsze uwalnianie zapasów grozi uszkodzeniem infrastruktury. Jednocześnie zapasy w kluczowym węźle Cushing w Oklahomie oscylują wokół eksploatacyjnego minimum (ok. 20 mln baryłek), a zapasy komercyjne w USA pozostają wyraźnie poniżej średnich pięcioletnich. Gdy państwowy bufor w USA ostatecznie się wyczerpie, amerykańskie rafinerie pracujące na 96,1% mocy nie zdołają zamortyzować ewentualnych awarii, przestojów czy skutków sezonu huraganów, co otworzy drogę do gwałtownego wzrostu cen na światowych giełdach.
Równolegle utrzymywać się będą zakłócenia spowodowane zawirowaniami geopolitycznymi. Ponowne wstrzymanie tranzytu przez Cieśninę Ormuz oraz zagrożenie na Morzu Czerwonym de facto odcinają dostawy z Bliskiego Wschodu. Z kolei w Rosji ukraińskie ataki dronów – w tym lipcowy cios w największą rafinerię w Omsku – uniemożliwiają szybką odbudowę mocy przetwórczych, z których dotąd udało się przywrócić jedynie połowę.