Wybory na Węgrzech: alt-right, sex taśmy i sfingowany zamach na Orbana

Dzięki większości konstytucyjnej Wiktor Orban zbudował na Węgrzech legalnymi środkami system bardzo odległy od demokracji – liberalnej. 12 kwietnia odbędą się wybory, które po raz pierwszy przetestują skuteczność tej konstrukcji. Sondaże wskazują na przewagę partii opozycyjnej.
Ordynacja premiuje na Węgrzech zwycięską partię, która otrzymuje znaczną premię wyborczą. Analizy wskazują na to, że opozycyjnej TISZY wystarczą 3 punkty proc. przewagi na liście krajowej, by zwyciężyć. Rządzący Fidesz potrzebuje wyniku zbliżonego do remisu bądź nawet nieznacznie gorszego od opozycyjnej partii.
Węgry posiadają system mieszany i aż 106 ze 199 mandatów przydzielanych jest w okręgach jednomandatowych. Każdy obywatel zamieszkały na Węgrzech oddaje 2 głosy: 1 głos w JOW, drugi na listę krajową. Węgrzy mieszkający za granicą oddają tylko 1 głos na listy krajowe.
Węgierska kampania wyborcza jest niezwykle brutalna.
Rządzący Fidesz oskarża czołowego dziennikarza śledczego na Węgrzech Szabolcsa Panyiego o zdradę. Chodzi o ujawnienie informacji, że szef węgierskiego MSZ regularnie konsultował się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem w trakcie posiedzeń Rady UE.
Węgierski kontrwywiad przeszukał też pod pretekstem donosu o pornografii dziecięcej domy dwóch informatyków TISZY.
Skoro o pornografii mowa, kandydat na premiera Tiszy, Peter Magyar wyprzedzająco informował jakiś czas temu o seks taśmach, na których uwieczniono go z jego ówczesną dziewczyną. Magyar sugerował, że materiały chcą upublicznić służby, aby go skompromitować.
26 marca tygodnik "HVG" opublikował sondaż, według którego TISZA uzyskuje poparcie na poziomie 46 proc., a Fidesz - 30 proc. Średnie sondażowe sprzyjają opozycji, ale walka będzie zażarta.
Ordynacja premiuje na Węgrzech zwycięską partię, która otrzymuje znaczną premię wyborczą. Analizy wskazują na to, że opozycyjnej TISZY wystarczą 3 punkty proc. przewagi na liście krajowej, by zwyciężyć.
21 marca amerykański dziennik "Washington Post" poinformował, że Rosjanie zaproponowali zaaranżowanie zamachu na premiera Węgier Viktora Orbana, by zwiększyć jego szanse w kwietniowych wyborach parlamentarnych.
Mimo tego, że Węgry to relatywnie niewielki kraj aktywność przejawiają nie tylko Rosjanie. Oficjalnego poparcia dla Wiktora Orbana udzielił Donald Trump. "
Niestrudzenie walczy o swój kraj i naród. Kocha ich tak samo mocno, jak ja kocham Stany Zjednoczone. Viktor robi wszystko, co w jego mocy, aby chronić Węgry, rozwijać gospodarkę, tworzyć miejsca pracy, promować handel, powstrzymać nielegalną imigrację, zapewnić prawo i porządek
Opublikowana w grudniu 2025 r. nowa Strategia Bezpieczeństwa USA zakłada wspieranie pokrewnych sił politycznych na świecie.
W ślad za Trumpem wsparcia Orbanowi udzielił niemal cały europejski alt-right. 23 marca węgierski premier zaprosił liderów europejskich populistów i skrajnej prawicy jako mówców, podczas wydarzenia organizowanego przez Fidesz. Wśród nich warto odnotować Geerta Wildersa, Marine Le Pen czy Santiago Abascala.
Tego samego dnia (23 marca) Budapeszt odwiedził również prezydent Karol Nawrocki. Oficjalnym powodem spotkania z Wiktorem Orbanem był Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Wcześniej Nawrocki odmawiał mu spotkania podkreślając, że nie popiera jego prorosyjskiej polityki.
Działania Nawrockiego należy rozpatrywać w szerszym kontekście. W całej Europie, ale również Stanach Zjednoczonych rośnie znaczenie prowadzenia kampanii wyborczej w obrębie własnej rodziny politycznej. Współczesna prawica ewoluuje w alt-right, alt-west i tech – right oddalając ważne konserwatywne formacje polityczne od centrum. Polski PiS opierał się temu procesowi przez długi czas.