Wojna w Ukrainie. Nadchodząca zima będzie kluczowa - Hor1zon

Nadchodząca zima może stać się jednym z najważniejszych testów dla Ukrainy od początku pełnoskalowej wojny. Nie chodzi tylko o sytuację na froncie. Rosja może próbować połączyć ataki rakietowe, uderzenia w energetykę i presję na ludność cywilną z kalkulacją polityczną: im bardziej osłabiona Ukraina wejdzie w 2027 r., tym silniejsza będzie pozycja Moskwy.
Co się zmieniło: Ukraina coraz lepiej radzi sobie z częścią zagrożeń, które jeszcze kilka lat temu powodowały duże straty. Rozwinięto walkę radioelektroniczną, systemy antydronowe, a do obrony wykorzystywane są również samoloty MiG-29 i F-16. Rosjanie dostosowali jednak taktykę. Coraz większą rolę odgrywają pociski balistyczne, m.in. Iskander-M oraz północnokoreańskie KN-23/24. Według jednego z ukraińskich ekspertów już w styczniu 2026 r. Rosja wystrzeliła około 80 pocisków balistycznych.
Największa luka: Problemem jest obrona przed takimi uderzeniami. Ukraina dysponuje ograniczoną liczbą systemów Patriot, a zapasy rakiet przechwytujących zostały mocno uszczuplone. Sytuację pogorszył wzrost globalnego zapotrzebowania na amerykańskie pociski przeciwrakietowe. W efekcie podczas ataków na przełomie lipca i sierpnia przechwytywano jedynie pojedyncze pociski balistyczne.
Kluczowa zima: Analitycy ISW oceniają, że Moskwa może uznać niedobór Patriotów za okazję do zwiększenia presji. Rosyjski przemysł zbrojeniowy kładzie większy nacisk na produkcję pocisków balistycznych, a jednym z głównych celów kolejnej kampanii mogą być miasta i infrastruktura energetyczna. Według tej oceny Kreml może liczyć na to, że poważne szkody zadane zimą pozwolą mu uniknąć ustępstw i przeciągnąć konflikt co najmniej do 2027 r.
Energetyczny test: Obraz nie jest jednak jednoznacznie pesymistyczny. Poziom napełnienia magazynów gazowych na Ukrainie to obecnie 31 proc. Powinny one zaspokajać potrzeby energetyczne i cieplne państwa.
Ale margines bezpieczeństwa jest mały: Ukraińscy eksperci przewidują przerwy w dostawach energii i ryzyko lokalnych problemów z ogrzewaniem. Wynik zimowego testu będzie zależał zarówno od pogody, jak i od skuteczności obrony przeciwlotniczej. Do tego dochodzi odbudowa infrastruktury. Ukraina wskazywała na potrzebę pozyskania 770 mln euro na odtworzenie minimalnych zdolności energetycznych przed sezonem zimowym.
Nie tylko infrastruktura: Druga linia obrony przebiega przez ukraińskie społeczeństwo. Pomysły masowego opuszczania miast trudno uznać za realną odpowiedź na kryzys. Około 70 proc. mieszkańców Ukrainy żyje w miastach, a obszary wiejskie nie mają zasobów mieszkaniowych ani infrastruktury zdolnej przyjąć miliony dodatkowych osób. Przygotowanie do zimy musi więc pozostać zadaniem państwa, energetyki i partnerów zagranicznych, a nie zostać sprowadzone do kupowania generatorów i indywidualnego gromadzenia opału.
Co obserwować: Najważniejsze będą trzy rzeczy: tempo dostaw rakiet do Patriotów, skuteczność rosyjskich uderzeń w energetykę oraz zdolność Zachodu do szybkiego uzupełniania sprzętu i finansowania napraw.
Wniosek: Jeśli Ukraina utrzyma działanie energetyki i ograniczy skutki rosyjskich ataków balistycznych, Kreml może stracić ważny argument przemawiający za dalszą wojną na wyniszczenie. Jeśli jednak miasta wejdą w długotrwałe blackouty, a możliwości obrony powietrznej pozostaną ograniczone, presja będzie wykraczać daleko poza pole walki. Zima może zdecydować nie o samym wyniku wojny, lecz o tym, z jaką siłą Ukraina i Rosja wejdą w kolejny etap konfliktu.