229 dni pracy na państwo. Rekord wydatków w Polsce - Hor1zon

Według „Raportu Dnia Wolności Sektora Prywatnego 2026” dr. Mateusza Benedyka sektor prywatny ma w tym roku symbolicznie zacząć „pracować na siebie” dopiero 18 sierpnia. To najpóźniejsza data w historii wskaźnika liczonego od 2017 r. Raport ujmuje ją także jako 229 dni pracy „na państwo”.
Dlaczego to ważne: wskaźnik nie mierzy wyłącznie podatków. Raport zestawia skorygowane wydatki publiczne z prywatną częścią produkcji, czyli z PKB pomniejszonym o dobra i usługi kupowane przez państwo. Wydatki są konsolidowane, by nie liczyć tych samych przepływów dwa razy, i korygowane m.in. o podatki oraz składki, które państwo płaci samo sobie.
Mechanizm: raport buduje argument od różnicy między rynkiem a sektorem publicznym. W sektorze prywatnym decyzje mają być stale weryfikowane przez ceny, zyski i straty; w publicznym głównym kryterium działania stają się procedury i cele zapisane w prawie. Zdaniem autora osłabia to informację o tym, czy zasoby trafiają do najbardziej produktywnych zastosowań.
W liczbach: w 2017 r. Dzień Wolności Sektora Prywatnego wypadał 15 czerwca, w 2023 r. 19 lipca, w 2024 r. 3 sierpnia, a w 2025 r. 13 sierpnia. Prognoza na 2026 r. to 18 sierpnia. Raport podkreśla, że czwarty rok z rzędu wydatki państwa mają rosnąć szybciej niż produkcja sektora prywatnego.
Co napędza zmianę: między 2019 a 2024 r. udział wydatków publicznych w PKB wzrósł w Polsce z 41,4% do 49,4%, czyli do poziomu zbliżonego do średniej UE - 49,1%. Największe wzrosty raport przypisuje ochronie socjalnej (+1,8 pkt proc.), obronie (+1,3), sprawom gospodarczym (+1,3), zdrowiu (+1,3) i działalności ogólnopaństwowej (+1,0). Wśród przyczyn wymienia rozszerzanie transferów, zbrojenia, subsydia i wyższe koszty obsługi długu.
Sygnał ostrzegawczy: udział prywatnych nakładów brutto na środki trwałe w PKB spadł z 13% w 2019 r. do 10,7% w 2024 r. Raport łączy to z większą konkurencją państwa o zasoby i niepewnością fiskalną. Opracowanie opisuje też obecne ożywienie gospodarcze jako najwolniejsze w XXI wieku.
Drugi front to dług: w I kwartale 2026 r. całkowity dług publiczny wynosił według danych przywołanych w raporcie 61,6% PKB, a dług według krajowej definicji - 50,6%. Ponad 436 mld zł zadłużenia znajdowało się w funduszach niewliczanych do ustawowej definicji długu. Banki finansowały ponad 43% długu publicznego wobec 26% w 2014 r.
Najbardziej namacalny przykład: koszty jednostkowego świadczenia w NFZ rosły w latach 2016–2025 około trzykrotnie szybciej niż ceny konsumpcyjne, bez porównywalnego wzrostu liczby świadczeń. Raport przedstawia to jako przykład problemu produktywności sektora publicznego.
Szerszy obraz: raport porównuje Polskę z krajami o najwyższych wydatkach publicznych w UE oraz z Węgrami. Francja, Finlandia, Belgia, Austria i Włochy rosły w ostatniej dekadzie wolniej niż cała Unia, choć opracowanie zaznacza, że wzrostu nie można tłumaczyć jednym czynnikiem. Węgry mają służyć jako regionalne ostrzeżenie: przez wiele lat wydawały relatywnie więcej niż Polska, a ich dochód na mieszkańca rósł wolniej.
Wniosek: 18 sierpnia nie jest w raporcie kalendarzową ciekawostką, ale skrótem opisującym skalę fiskalnej obecności państwa. Główna teza dokumentu jest taka, że dalszy wzrost wydatków szybszy niż wzrost produkcji prywatnej może ograniczać inwestycje i osłabiać długoterminowe tempo rozwoju.