800+ czy Kindergeld? KE ocenia pomoc dla rodzin - Hor1zon

800+ czy Kindergeld? KE ocenia pomoc dla rodzin - Hor1zon

Polska przeznacza na świadczenia dla dzieci wyjątkowo dużo na tle innych państw UE, co skutecznie ogranicza ubóstwo i nie różnicuje beneficjentów. Tyle że część krajów UE uzyskuje lepsze rezultaty przy niższych kosztach – wynika z najnowszego badania Komisji Europejskiej.

Z zestawienia przygotowanego przez Komisję Europejską i RAND Europe, obejmującego wszystkie państwa członkowskie, wynika, że Polska przeznacza na pieniężne świadczenia związane z dziećmi 2,6 proc. PKB. To najwięcej w całej Unii i znacznie powyżej średniej wynoszącej 1,5 proc. Również wysokość pomocy w relacji do dochodów należy w Polsce do najwyższych.

Jednocześnie trwa dyskusja o przyszłości 800+. Czy program, który pochłania dziesiątki miliardów złotych rocznie, wymaga rewizji?

800+ jako model dawcy

Ważne: Autorzy raportu zaliczyli Polskę do państw posiadających skuteczny system wsparcia dzieci. Jego podstawą jest powszechne świadczenie – najpierw 500+, a obecnie 800+ – wypłacane bez kryterium dochodowego. Zapewnia ono bardzo szeroki zasięg i – jak zaznaczono w raporcie – niemal stuprocentowe wykorzystanie przez uprawnionych.

To przewaga nad skomplikowanymi systemami. Część rodzin nie występuje w nich o należne pieniądze z powodu nieznajomości zasad, formalności, obaw przed stygmatyzacją czy błędów administracyjnych.

Kontekst: Badacze zaliczyli 800+ do modeli „dawców”, obok niemieckiego i austriackiego, sprawdzając, co stałoby się po przeniesieniu tych rozwiązań do Bułgarii, Hiszpanii, Włoch, Węgier i Rumunii, czyli państw o relatywnie wysokim poziomie ubóstwa dzieci.

Symulacja wykazała, że polski model istotnie ograniczałby ubóstwo we wszystkich pięciu krajach. Pytanie brzmi jednak: za jaką cenę?

Niemcy wydają skuteczniej

Niemcy osiągają korzystniejszy stosunek kosztów do efektów – wynika z badania. Ich system obejmuje powszechne Kindergeld oraz Kinderzuschlag, czyli dodatkowe świadczenie zależne od sytuacji dochodowej rodziny.

Pomoc nie ogranicza się przy tym do przelewów. Znaczącą część systemu tworzą usługi, takie jak opieka nad dziećmi, edukacja, ochrona zdrowia czy posiłki szkolne. Bezpośrednio zmniejszają one wydatki rodzin, a ich efekty mogą utrzymywać się przez wiele lat.

Według autorów badania każde euro zainwestowane w dobrej jakości świadczenia rzeczowe i usługi dla dzieci przynosi średnio 5,26 euro długoterminowych korzyści. Zwrot ze świadczeń pieniężnych jest znacznie trudniejszy do oszacowania.

Zawiedzione nadzieje

Dane nie pozostawiają złudzeń: jednym z najważniejszych oczekiwań związanych z wprowadzeniem 500+ w 2016 r. było zwiększenie liczby urodzeń. Początkowo wyniki mogły dawać nadzieję. Współczynnik dzietności wzrósł z 1,29 dziecka na kobietę w 2015 r. do 1,45 w 2017 r.

Poprawa okazała się krótkotrwała. W 2024 r. współczynnik spadł do historycznie niskiego poziomu 1,10, a liczba urodzeń wyniosła 251,8 tys. Według wstępnych danych GUS w 2025 r. urodziło się około 238 tys. dzieci. Nawet duży transfer pieniężny nie wystarczył więc do odwrócenia trendu demograficznego.

Pomysły na zmianę: W debacie pojawiają się różne propozycje rewizji programu. Jedna zakłada wprowadzenie kryterium dochodowego i odebranie świadczenia najzamożniejszym. Inna – powiązanie wypłaty z aktywnością zawodową rodzica. Dyskutowane są również opodatkowanie 800+, automatyczna waloryzacja oraz przesunięcie części pieniędzy na mieszkania, żłobki i usługi dla rodzin.

Co dalej: Na rok przed wyborami rząd nie zapowiada przebudowy programu. Wiceminister rodziny Sebastian Gajewski wykluczył wprowadzenie kryterium dochodowego oraz waloryzację 800+ w 2026 i 2027 r. Przyznał jedynie, że w przyszłości dyskusja o podwyższeniu świadczenia będzie konieczna. Na razie 800+ pozostaje więc bez zmian – mimo że europejskie porównanie pokazuje, że równie ważne jak wysokość wydatków jest to, w jaki sposób państwo je wykorzystuje.