Lex szarlatan w TK. Prezydent ma własny projekt - Hor1zon

Lex szarlatan w TK. Prezydent ma własny projekt - Hor1zon

Prezydent Karol Nawrocki nie podpisał nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określanej jako „lex szarlatan”. Zamiast ją zawetować, skierował przepisy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jednocześnie zapowiedział własny projekt zmian w Kodeksie karnym.

Dlaczego to ważne: jak twierdzą strony, spór teoretycznie nie dotyczy samej potrzeby walki z pseudomedycyną. Zarówno zwolennicy ustawy, jak i jej krytycy deklarują, że osoby zarabiające na odciąganiu pacjentów od skutecznego leczenia powinny ponosić konsekwencje. Różnica dotyczy tego, jak daleko mogą sięgać uprawnienia urzędników i jak szybko państwo powinno ingerować.

Lex szarlatan: jakie zmiany miała wprowadzić ustawa

Co wiemy: nowe przepisy definiowały praktyki pseudomedyczne m.in. jako niebezpieczne świadczenia wykonywane przez osoby bez zawodu medycznego oraz wprowadzanie pacjentów w błąd co do właściwości leczniczych określonych metod. Szczególne znaczenie miały przypadki dotyczące dzieci, pacjentów onkologicznych, osób z ciężkimi chorobami nieuleczalnymi i zaburzeniami psychicznymi.

Rzecznik Praw Pacjenta miał otrzymać możliwość nakazywania zaprzestania określonej praktyki, wydawania decyzji z rygorem natychmiastowej wykonalności oraz nakładania kar sięgających 1 mln zł. Ustawa przewidywała również jawny rejestr podmiotów szerzących dezinformację medyczną oraz możliwość przekierowania ruchu z wybranej domeny na stronę z ostrzeżeniem RPP.

Dlaczego lekarze popierali lex szarlatan

Argument zwolenników: liczy się możliwość interwencji, zanim pacjent poniesie nieodwracalne skutki. Lekarze alarmują, że część chorych trafia do systemu ochrony zdrowia dopiero po nieskutecznych lub niebezpiecznych terapiach. Ponad setka naukowców apelowała do prezydenta o podpisanie nowych regulacji.

Ważne zastrzeżenie: według Ministerstwa Zdrowia ustawa nie miała automatycznie zakazywać ziołolecznictwa, akupunktury czy medycyny chińskiej. Problem miał się pojawiać wtedy, gdy metoda bez potwierdzonej skuteczności przedstawiana jest jako sposób leczenia choroby.

Przedstawiciele środowiska lekarskiego przekonują więc, że szybkie narzędzia administracyjne mogą być potrzebne szczególnie wtedy, gdy pacjent jest namawiany do przerwania terapii opartej na aktualnej wiedzy medycznej.

Lex szarlatan budzi obawy biznesu i części polityków

Druga strona: krytycy ustawy wskazują przede wszystkim na nieprecyzyjne definicje oraz skalę uprawnień RPP. Business Center Club popiera karanie osób proponujących niesprawdzone metody zamiast konwencjonalnego leczenia, ale ostrzega, że firma mogłaby ponieść konsekwencje także za wypowiedź współpracującego z nią influencera.

Prezydent argumentował z kolei, że przepisy mogą uderzyć zarówno w rzeczywistych oszustów, jak i legalnie działające firmy związane z zielarstwem, suplementami czy medycyną komplementarną. Wskazywał również na ryzyko wykonania dotkliwych decyzji przed pełną kontrolą sądową.

Co dalej z lex szarlatan?

Alternatywa: prezydent zapowiedział projekt oparty na odpowiedzialności karnej. Przepisy miałyby obejmować osoby, które dla osiągnięcia korzyści świadomie zniechęcają pacjentów do leczenia metodami opartymi na nauce. O odpowiedzialności decydowałby sąd, a RPP mógłby uczestniczyć w działaniach prokuratury i postępowaniu sądowym.

Co mówią lekarze: Naczelna Izba Lekarska nie wyklucza poparcia prezydenckiej propozycji. Zwraca jednak uwagę, że jej skuteczność będzie zależała od sprawności prokuratury. Jednocześnie lekarze podkreślają, że odsunięcie zmian w czasie oznacza dalszy brak nowych narzędzi ochrony pacjentów.

Polityczny wymiar: Donald Tusk zarzucił Nawrockiemu, że zablokował przepisy chroniące chorych, podczas gdy część polityków Konfederacji przyjęła decyzję prezydenta z aprobatą. Skierowanie ustawy do TK, zamiast jej bezpośredniego zawetowania, pozwala jednocześnie zatrzymać jej wejście w życie i pozostawić rozstrzygnięcie sporu konstytucyjnego Trybunałowi.