Polska jako rynek rozwinięty. Co oznacza awans? - Hor1zon

Polska jako rynek rozwinięty. Co oznacza awans? - Hor1zon

Polska przez trzy dekady goniła Zachód. Dziś jest już na tyle blisko, że kończą się łatwe sposoby nadrabiania dystansu, a zaczynają problemy właściwe dojrzałym gospodarkom. Historia pokazuje, że właśnie ten etap bywa dla państw trudniejszy niż sama pogoń.

Polska ma szansę na stałe wkroczyć do elitarnej grupy G20, a świat wielkich finansów wysyła sygnał o jej awansie do grona krajów rozwiniętych. Decyzja S&P Dow Jones Indices o zmianie klasyfikacji Polski, podobnie jak wcześniejszy awans wg FTSE Russell, umieszcza polski rynek w tej samej kategorii co rynki Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Japonii. Brzmi jak potwierdzenie, że trwająca ponad trzy dekady pogoń za Zachodem dobiega końca, jednak status kraju rozwiniętego nie jest ani świadectwem zamożności całego kraju, ani gwarancją bezpieczeństwa finansów publicznych.

Co właściwie ocenia S&P

Co się wydarzyło? S&P uznał, że polski rynek osiągnął parametry właściwe dla rynków rozwiniętych. Liczą się tu nie tylko jego wielkość i płynność, ale też swoboda przepływu kapitału, sprawność rozliczeń, warunki makroekonomiczne i stabilność polityczna. I pod tym względem Polska rzeczywiście osiągnęła odpowiednią skalę. W 2025 r. kapitalizacja krajowego rynku wynosiła 292,2 mld dolarów, a mediana dziennych obrotów 363,8 mln dolarów. S&P ocenił, że parametry polskiego rynku spełniają lub przewyższają standardy wymagane od rynków rozwiniętych. Nie oznacza to jednak równie dobrego obrazu całej gospodarki.

Problem deficytu: Według prognoz Komisji Europejskiej w 2026 roku urośnie ona o 3,5 proc., podczas gdy gospodarka całej UE o 1,1 proc. Tymczasem deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść aż 6,5 proc. PKB, a więc niemal dwukrotnie więcej niż średnio dla całej Unii. Przewidywania co do poziomu długu wynoszą na ten rok 64,5 proc. PKB, a na przyszły już 68,3 proc., przy czym Polska pozostaje objęta procedurą nadmiernego deficytu. Za pogorszeniem stanu finansów publicznych stoją m.in. wysokie wydatki na obronność, świadczenia społeczne i wynagrodzenia w sektorze publicznym, a wzrost długu dodatkowo napędzają wysokie deficyty i dalsze finansowanie inwestycji obronnych.

Awans z gwiazdką

Nieoczywisty kontekst: Na dodatek na wstępie Polska zajmie miejsce w ogonie nowej grupy, bo o ile dziś jest zauważalnym graczem wśród rynków wschodzących, odpowiadając za 1,27 proc. indeksu S&P DJI, po awansie ten udział skurczy się do zaledwie 0,15 proc. To może przełożyć się na realne przepływy pieniędzy.

Ważna decyzja funduszy: Giełda i notowane na niej spółki na awansie mogą zyskać lub stracić. Część funduszy inwestujących na rynkach wschodzących będzie wycofywać się z polskich akcji, a ich miejsce mogą zajmować te skupione na krajach rozwiniętych. Ale nie odbędzie się to na zasadzie zastąpienia. O tym, czy kapitał rzeczywiście popłynie do Warszawy, nadal będą decydować przede wszystkim wyniki spółek, ich wyceny i perspektywy polskiej gospodarki.

Co dalej

Nie wszystkim rozwiniętym gospodarkom udało się jednak uniknąć poważnych kryzysów. Hiszpania w 2007 r. miała dług publiczny poniżej 40 proc. PKB, ale za dobrymi danymi narastały zadłużenie prywatne i bańka na rynku nieruchomości. W Grecji słabością okazały się finanse państwa. W obu przypadkach problemy pojawiły się na długo po wejściu do grona rozwiniętych gospodarek.

W Polsce największym problemem są dziś finanse publiczne. Do tego dochodzą demografia oraz rosnące koszty pracy i energii. Słabnąć będzie też impuls z funduszy europejskich – KPO jest programem czasowym, a wraz ze wzrostem zamożności Polski zmienia się jej pozycja w unijnej polityce spójności.

Polska dostaje etykietę rynku rozwiniętego w momencie, gdy część przewag typowych dla kraju doganiającego Zachód zaczyna się wyczerpywać. Utrzymanie tempa wzrostu będzie więc coraz trudniejsze.