Rekordy na GPW. Trzy powody do niepokoju - Hor1zon

Warszawska giełda bije rekordy, wracają większe oferty, a liczba debiutów po raz pierwszy od dekady przewyższa liczbę wycofań. Za świetnymi indeksami kryje się jednak słabszy obraz: hossę napędza wąska grupa spółek, część debiutów to tylko giełdowe przeprowadzki, a największe firmy regionu potrafią ominąć Warszawę.
47,3 proc. – o tyle urósł w 2025 roku WIG, a w tym roku dołożył jeszcze ok. jednej trzeciej. Po latach marazmu polskie akcje ponownie przyciągają zagraniczny kapitał, ale układ na parkiecie nie zmienia się od lat. Co studzi entuzjazm związany z rekordami warszawskiej giełdy?
3 problemy parkietu
Za rekordem stoją głównie starzy liderzy. Połowę dziesięciu największych firm na GPW stanowią banki. Ich akcjom sprzyjają wysokie dochody z odsetek i rekordowe dywidendy. Mocne są również duże spółki energetyczne i przemysłowe. To firmy ważne dla gospodarki, ale ich dominacja pokazuje, że warszawski rynek nadal opiera się na sektorach rozwiniętych wiele lat temu. Brakuje na nim odpowiednio licznej grupy nowych firm technologicznych, przemysłowych i usługowych, które dopiero budują międzynarodową skalę.
Debiut nie zawsze oznacza nową firmę. Po trzech kwartałach 2026 r. GPW ma dziesięć debiutów, najwięcej od kilku lat. Pięć ofert przeprowadziły rzeczywiście nowe spółki i jest to najlepszy wynik od 2021 r. Pozostałe przypadki obejmują jednak przeprowadzki z mniejszego rynku NewConnect czy wydzielenia z przedsiębiorstw już notowanych.
To ważne rozróżnienie. W 2023 r. dziewięć z dziesięciu debiutów było przejściami z NewConnect, a w 2024 r. osiem z dziewięciu. Rok później na głównym rynku pojawiły się tylko trzy spółki. Jednocześnie przez dekadę GPW straciła netto 149 notowanych firm. Tegoroczne odbicie przerywa więc złą serię, ale jeszcze jej nie odwraca.
Dla dużego przedsiębiorstwa kredyt albo prywatny fundusz często oznacza szybszy dostęp do pieniędzy i mniej publicznych obowiązków. Dla małego debiut bywa z kolei zbyt kosztowny, a krajowe fundusze niechętnie kupują niewielkie pakiety akcji. Powstaje luka: mniejsze firmy są za małe dla giełdy, a największe mogą już wybierać między Warszawą, zagranicznym parkietem i kapitałem prywatnym.
Rynek kapitału jest międzynarodowy. InPost, firma zbudowana przede wszystkim w Polsce, w 2021 r. wybrał Amsterdam. Jego oferta miała wartość około 3,2 mld euro. W 2026 r. tę samą giełdę wybrał czeski koncern zbrojeniowy CSG, który pozyskał 3,8 mld euro. Dla takich spółek Amsterdam oferuje większą grupę globalnych inwestorów i możliwość uzyskania wyższej wyceny. Warszawa pozostaje największym rynkiem w regionie, lecz nie jest jego automatycznym pierwszym wyborem.
Plany GPW na odbicie
Za kilka dni ma ruszyć WATS – nowy, autorski system transakcyjny, który ma zastąpić platformę UTP używaną przez GPW od 2013 r. Nowy system ma unowocześnić i usprawnić obsługę transakcji oraz zapewnić giełdzie niezależność technologiczną. Obsłuży więc większy ruch, ale również utrudni manipulowanie kursem zleceniami składanymi w ostatnich sekundach aukcji.
W 2027 r. GPW chce przygotować strategię określającą jej rolę w Europie i możliwe przejęcia. Zarząd GPW deklaruje zainteresowanie aktywami uzupełniającymi podstawową działalność giełdową. Regionalna ekspansja mogłaby zwiększyć skalę działalności, obniżyć koszty technologiczne i ułatwić przepływ kapitału między rynkami Europy Środkowo-Wschodniej.
Co dalej: Prawdziwą miarą obecnej hossy nie będzie kolejny rekord WIG, ale to, czy polskie firmy wybiorą publiczną emisję akcji, a pozyskane pieniądze przeznaczą na rozwój. Do wypłynięcia na szerokie wody potrzebny jest też stabilny dopływ krajowych oszczędności, niższe koszty debiutu i regulacje, które uczynią giełdę konkurencyjną wobec kredytu, funduszy prywatnych oraz rynków zagranicznych.