Rosyjskie boty zniknęły po atakach? NASK zaprzecza - Hor1zon

Ukraińskie uderzenia w centra danych rosyjskiego Yandexu wywołały poważne zakłócenia w ruchu internetowym. Pojawiły się również doniesienia o niemal całkowitym zatrzymaniu rosyjskich botów propagandowych. Analizy przeprowadzone w Polsce i Niemczech nie potwierdzają jednak takiego scenariusza.
Co ustalił NASK?
Najważniejsze: Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK nie stwierdził istotnego spadku aktywności obserwowanych kont szerzących dezinformację na platformie X.
Ważne zastrzeżenie: Analiza dotyczyła wybranych kont na jednej platformie, a nie wszystkich rosyjskich operacji propagandowych. Zakończyła się również w dniu ostatniego uderzenia, dlatego nie rozstrzyga o długoterminowych skutkach ataków.
Dlaczego temat wywołał kontrowersje?
Co się wydarzyło: Ukraina zaatakowała trzy centra danych rosyjskiego koncernu Yandex 8, 9 i 11 października. Uderzenia spowodowały problemy z funkcjonowaniem części usług technologicznego giganta.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak poinformował następnie, że według obserwacji ABW aktywność rosyjskich botów gwałtownie spadła. Przedstawiał to jako zjawisko o zasięgu światowym, wiążąc je ze zniszczeniem infrastruktury i wyłączeniem rosyjskich superkomputerów.
Doniesienia o ograniczeniu internetowej wrogości po atakach pojawiały się także w przekazach odwołujących się do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Problem: ABW nie przedstawiła publicznie danych pozwalających niezależnie ocenić skalę opisywanego zjawiska. Dostępne ustalenia NASK nie potwierdzają natomiast znaczącej zmiany aktywności monitorowanych kont.
Skąd wzięły się informacje o spadku ruchu?
Kluczowe rozróżnienie: Dane firmy Cloudflare rzeczywiście wskazują na gwałtowne ograniczenie automatycznego ruchu internetowego pochodzącego z infrastruktury Yandexu, oznaczonej jako AS13238.
Nie oznacza to jednak, że przestały działać konta prowadzące operacje wpływu w mediach społecznościowych.
Cloudflare mierzy między innymi żądania HTTP generowane przez programy automatyczne. Są wśród nich roboty indeksujące strony dla wyszukiwarek, narzędzia spamerskie oraz systemy wykorzystywane do prób włamań.
Istotny szczegół: Kiedy zamiast samej infrastruktury Yandexu uwzględni się automatyczny ruch z całej Rosji, spadek jest znacznie mniej widoczny.
Uszkodzenie centrum danych może więc wywołać duże zakłócenia techniczne, nie powodując porównywalnego ograniczenia działalności propagandowej.
Fałszywy obraz skutków ataków
Osobny problem: W mediach społecznościowych rozpowszechniano wykres sugerujący spadek aktywności internetowej wokół niemieckiej AfD nawet o 56 proc.
Grafikę nagłośnił m.in. czeski europoseł Tomáš Zdechovský. Nie wskazał jednak źródła danych. Później wyjaśniał, że materiał pochodził z mediów społecznościowych i sam nie znał jego pierwotnego źródła.
Niemiecki dziennikarz Jan Vollmer odnalazł wcześniejszy wpis na Threads, w którym grafikę oznaczono jako wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Dodatkowe wątpliwości wzbudziła oś czasu obejmująca daty późniejsze niż dzień rozpowszechnienia wykresu.
Co mówią badacze: Niemieckie ośrodki CeMAS, Hasso Plattner Institute i Polisphere nie potwierdziły deklarowanego załamania aktywności propagandowej. Josef Holnburger z CeMAS wskazywał również na brak zauważalnego spadku nienaturalnych polubień i udostępnień.
Co pozostaje niewiadomą?
Szerszy kontekst: Nie można wykluczyć, że zaatakowane serwerownie obsługiwały również narzędzia wykorzystywane przez rosyjskie operacje wpływu. Na razie brakuje jednak danych pozwalających potwierdzić taką zależność i ocenić ewentualne straty.
Wniosek: Uderzenia w Yandex rzeczywiście zakłóciły funkcjonowanie rosyjskiej infrastruktury cyfrowej. Nie udowodniono jednak, że doprowadziły do globalnego załamania aktywności rosyjskich trolli. Dostępne badania wskazują przede wszystkim, że skutków technicznych ataku nie należy utożsamiać ze skutecznością walki z dezinformacją.