Ceny noclegów rosną. Kiedy urlop jest najtańszy? - Hor1zon

Ceny noclegów rosną. Kiedy urlop jest najtańszy? - Hor1zon

Europejski rynek noclegowy coraz wyraźniej rozjeżdża się w dwóch kierunkach. Z jednej strony ceny zakwaterowania rosną szybciej niż ogólna inflacja, a segment hoteli premium zajmuje coraz większą część rynku. Z drugiej strony, kilka tygodni różnicy w terminie wyjazdu może obniżyć rachunek o kilkadziesiąt procent.

Dlaczego to ważne: Cena noclegu przestała być prostą funkcją standardu hotelu. Coraz mocniej zależy od momentu rezerwacji, obłożenia, kanału sprzedaży i całego pakietu opłat. W praktyce turysta płaci dziś nie tylko za łóżko, lecz także za sezonowość i ograniczoną dostępność.

W liczbach: Od maja 2021 r. do maja 2026 r. ceny zakwaterowania w Unii Europejskiej wzrosły średnio o 46,5 proc. W Chorwacji skok wyniósł 92,2 proc., w Hiszpanii 76,1 proc., a w Grecji 68,3 proc. To pokazuje, że noclegi pozostają jednym z najbardziej kosztotwórczych elementów wakacyjnego budżetu, nawet gdy ogólne tempo wzrostu cen hamuje.

Co dzieje się w Polsce: Problem nie sprowadza się do prostego „wszystko drożeje”. Rynek zmienia strukturę. Udział hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych wzrósł z 10 proc. w 2010 r. do 22 proc. w 2024 r. Jednocześnie średnia cena pokoju wzrosła w ciągu dekady z około 280 do 420 zł, ale obłożenie podniosło się z około 55 do 68 proc.

Mechanizm: Gdy popyt kumuluje się w kilku dniach, stawki potrafią oderwać się od średniej. Podczas sierpniowego długiego weekendu najpopularniejsze kurorty były niemal pełne, a średnia cena ostatnich dostępnych ofert dla dwóch osób sięgała około 2500 zł za noc. Krótki sezon i niestabilna pogoda sprawiają, że polska baza noclegowa jest szczególnie podatna na skoki cen.

Druga strona rynku: Tańsze hotele są ściskane z dwóch stron. Konkurują z apartamentami, które często oferują niższą cenę, a jednocześnie mierzą się z rosnącymi kosztami energii i pracy. Segment premium ma większą przestrzeń do podwyżek. W 2024 r. rynek hotelowy i SPA w Polsce był wart 7,8 mld zł, a przytoczone prognozy zakładają przekroczenie 11 mld zł do 2029 r.

Dokąd to prowadzi: Rynek może coraz mocniej dzielić się na trzy półki: prywatne apartamenty, hotele średniej klasy z dodatkowymi usługami oraz obiekty luksusowe. Presja cenowa nie zniknie więc również w segmencie pośrednim - tam podwyżki mają rekompensować wyższe koszty i potrzebę konkurowania jakością.

Jest jednak luka w tym trendzie: Wrzesień. W 2026 r. średnie ceny hotelowe w Polsce na ten miesiąc były o 11 proc. niższe niż rok wcześniej. W porównaniu z lipcem i sierpniem nocleg w górach kosztował średnio o 20 proc. mniej, a nad Bałtykiem różnica sięgała 31 proc.

Co z tego wynika: Największą przewagę ma dziś niekoniecznie turysta, który wybiera najtańszy obiekt, lecz ten, który może przesunąć termin. Po sezonie do tego dochodzi też mniej zatłoczona infrastruktura i większa dostępność pokoi.