Spór o deficyt i nowe podatki. Co zrobi Nawrocki? - Hor1zon

Polskę może czekać kolejny spór o finansowanie państwa. Sejm przyjął pakiet zmian podatkowych, który ma przynieść korzyści części pracowników, ale jednocześnie zwiększyć obciążenia wielu przedsiębiorców. Biznes zabiega o interwencję prezydenta Karola Nawrockiego. Tymczasem rosnące koszty zadłużenia ograniczają możliwości budżetowe rządu.
Co pokazują liczby? Po dziewięciu miesiącach br. deficyt budżetowy wyniósł 172,2 mld zł, osiągając 63,4 proc. całorocznego limitu wynoszącego 271,7 mld zł.
Ważny kontekst: Deficyt jest niższy niż przed rokiem, ale nie oznacza to automatycznie poprawy kondycji finansów publicznych. W 2025 r. państwo przeznaczyło około 50 mld zł na spłatę zobowiązań pandemicznych, co podwyższyło ówczesne wydatki. Jednocześnie rosną bieżące koszty obsługi zadłużenia.
Nowy system podatkowy. Jaka decyzja prezydenta?
Co się zmienia? 22 października Sejm uchwalił dziewięć ustaw wprowadzających zmiany w przepisach podatkowych. Najbardziej widoczna dla pracowników będzie przebudowa skali PIT.
Stawka 12 proc. ma obejmować dochody do 130 tys. zł zamiast dotychczasowych 120 tys. zł. Dochody między 130 a 150 tys. zł zostaną objęte stawką 24 proc., a powyżej 150 tys. zł – 32 proc.
Od 2028 r. progi mają być waloryzowane o inflację.
Kto poniesie większe koszty? Zmianom korzystnym dla części pracowników towarzyszą propozycje zwiększenia obciążeń innych podatników.
Przewidziano także czasową stawkę CIT wynoszącą 30 proc. dla największych podmiotów z branży paliwowej, gazowej i energetycznej. Inne zmiany obejmują fundacje rodzinne, ulgi podatkowe, akcyzę i opłatę cukrową. VAT na wybrane napoje ma wzrosnąć z 8 do 23 proc.
Dlaczego biznes protestuje? Przedsiębiorcy kwestionują przede wszystkim skuteczność podnoszenia stawek bez wcześniejszego uszczelnienia systemu.
Co zrobi prezydent? Karol Nawrocki krytykuje skalę zadłużenia państwa i politykę finansową gabinetu Donalda Tuska. W kampanii wyborczej zobowiązał się również do sprzeciwu wobec podwyższania podatków.
Jednak decyzja nie zapadła. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker zaznacza, że ustawy będą oceniane dopiero po zakończeniu prac parlamentarnych.
Co oznacza ewentualne weto? Może ono ograniczyć część planowanych wpływów podatkowych, ale skali tych skutków nie można obecnie określić na podstawie przedstawionych materiałów.
W październiku 2025 r. ekonomiści Pekao przewidywali, że deficyt na 2026 r. może wynieść około 290 mld zł. Prognoza uwzględniała ryzyko zablokowania wcześniejszych propozycji podatkowych. Nie jest więc szacunkiem kosztów ustaw uchwalonych w październiku 2026 r.
Co dalej? Nowelizacjami zajmie się Senat, a następnie prezydent. Większość rozwiązań ma obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
Domański zostanie wicepremierem
Tusk broni ministra finansów. Mimo opozycyjnej krytyki polityki budżetowej Andrzej Domański utrzymuje poparcie premiera, który 20 października zapowiedział wystąpienie do prezydenta o powołanie go na stanowisko wicepremiera. Deklaracja padła podczas sejmowej debaty nad wnioskiem PiS o odwołanie ministra finansów i gospodarki. Sejm odrzucił wniosek stosunkiem głosów 234 do 204. Donald Tusk przekonuje, że Domański skutecznie godzi bezpieczeństwo finansów państwa z wysokimi wydatkami na obronność i potrzeby społeczne. Sam minister przyznaje, że ograniczanie deficytu pozostaje wyzwaniem, ale podkreśla konieczność dalszego finansowania modernizacji armii, energetyki i infrastruktury. Zapowiedź awansu pokazuje, że premier nie zamierza zmieniać kierunku polityki gospodarczej pod presją opozycji.
Szersza perspektywa: Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Rada Fiskalna wskazują na potrzebę wcześniejszego ograniczania deficytu. Tymczasem rządowa strategia przewiduje istotną konsolidację finansów dopiero w latach 2029–2030.
Sedno sprawy: Polska musi pogodzić trzy cele: ograniczanie zadłużenia, zapewnienie dochodów budżetowych i utrzymanie konkurencyjności gospodarki. Spór o podatki pokazuje, że znalezienie politycznie akceptowalnego sposobu ich realizacji pozostaje trudniejsze niż samo wskazanie potrzeby reform. Deficyt stał się elementem gry politycznej przed nadchodzącymi wyborami.